Godzina Święta

Teksty do wykorzystania podczas Godziny Świętej w pierwszy czwartek miesiąc grudnia 2020.

Czuwajcie ze Mną...

Śpiew: ………………………………….
LEKTOR I: - Panie Jezu Najdroższy, do moich uszu dobiega bolesna skarga Twoja: tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną. Wyczuwam w tej uwadze wielki zawód i żal, ale także ogromny strach człowieka przerażonego wizją zbliżającej się okrutnej śmierci w męczarniach. Ja już znam te wydarzenia…, Twoi uczniowie nie wiedzieli do końca, nie znali w szczegółach co ma się wydarzyć i może właśnie dlatego nie włożyli całego wysiłku, by odpowiedzieć na Twoją prośbę o czuwanie. Nawet jeśli już wierzyli, że jesteś obiecanym przez Ojca Mesjaszem, to trudno im było pojąć, że właśnie wywyższeniem na krzyżu ma się zakończyć Twoje posłannictwo, gdyż panowało powszechne przekonanie, że Mesjasz będzie trwał wiecznie.
Ja mam wiedzę, której im brakowało, dlatego nie osądzam ich, nie stawiam zarzutów z powodu, że Cię opuścili. Właściwie to współczuję im, gdy pomyślę co musieli przeżywać w swoich sercach, gdy potem sobie uświadomili, że w tak dramatycznym momencie nie byli obecni przy swoim Mistrzu, Panu i Przyjacielu, lecz pogrążyli się we śnie.
To Twoje wołanie o czuwanie kierujesz dzisiaj do mojego serca.
(dłuższa chwila ciszy, może też być śpiew lub chwila muzyki medytacyjnej)
Czy ktoś z bliskich Pana Jezusa znał w szczegółach mające nastąpić wydarzenia Wielkiego Tygodnia?
Nie. Tylko Ojciec i Syn.
Ale Pan Jezus przygotowywał uczniów na Wielki Tydzień trzykrotnie zapowiadając swoją mękę. Raczej nie uwierzyli. Jezus wiedział co Go czeka w Jerozolimie, a jednak zdecydowanie wychodził cierpieniu naprzeciw, konsekwentnie zmierzając do Miasta Świętego. Nas nic zdały się zabiegi Piotra, by odciągnąć Pana od tego zamiaru.
Jezus wie, że wolę Ojca trzeba wypełnić do końca, do krzyża do śmierci, aż do przebicia Najświętszego boku. Kielich goryczy trzeba wysączyć do dna. Ciężary świata trzeba było ponieść na barkach, aż do grobu, by poranek wielkanocny zajaśniał zwycięstwem.
Ach Panie, wiedziałeś wszystko, Wiedziałeś też jak zachowają się Twoi najbliżsi w obliczu niewypowiedzianego Twojego cierpienia, jak w Ciebie zwątpią i pouciekają, jak się rozproszą niczym owce ze stada nie mające pasterza.
(Rzeczywiście; z dala od Ciebie nie ma silnej więzi łączącej ludzi.)

* * * * *

Modlitwa na osobności i miejscach ustronnych, gdzie wzrok ludzki nie sięgał była ulubionym zwyczajem Pana Jezusa. Przebywając sam na sam z Ojcem wylewał przed Nim swa duszę, omawiał szczegóły zleconej Mu misji, uzgadniał swoją wolę z Jego wolą. Z pewnością modlitwa Jezusa, to były godziny uwielbiania Ojca.
Na intymną relację zawsze wybiera się miejsca osobne. Nic więc dziwnego, że i tym razem szukał Pan miejsca położonego na uboczu. Znał dobrze to miejsce na wzniesieniu poza murami miasta. Niejednokrotnie tam przebywał, gdzie otulony ciszą uśpionych nocą oliwkowych drzew, oddawał i poddawał się Ojcu.
Świadkami modlitwy Pana dzisiaj są tylko trzej: Piotr, Jakub i Jan. Właściwie są świadkami nieprawdopodobnej wprost walki, ciężkich zmagań duszy przerażonej bliską już perspektywą okrutnej i haniebnej śmierci.

* * * * *

LEKTOR II: Proszę Panie, pozwól mi być w tej bolesnej chwili przy Tobie, przy Twoim udręczonym Sercu.
Ja już wiem to czego nie wiedzieli Twoi uczniowie – wiem jaki będzie finał tego, co tu przeżywasz i moje serce jest pełne wdzięczności. Chcę trwać przy Tobie w głębokim milczeniu, gdyż słowa nie zdołają wyrazić myśli i uczuć serca pełnego po brzeg.
(dłuższa chwila ciszy…………….)
Masz prawo do mojego serca, masz prawo oczekiwać mojej obecności, gdyż wszystko nam dałeś, co dać mogłeś PANIE.
Ale tu w Ogrodzie, tego wieczoru, nie zachowujesz się jak PAN. Twoja prośba o czuwanie jest jak prośba Przyjaciela skierowana do przyjaciół w godzinie cierpienia. Jest wzruszająca, jak prośba brata o obecność w chwilach trwogi. Jest wreszcie jak oczekiwanie dziecka przerażonego niebezpieczeństwem, które spokój znajduje tylko w ramionach rodzica.
Panie Jezu, jestem przy Tobie, przy Twym Sercu w godzinie udręczenia. Jestem, czuwam. A gdy myślę, że to wszystko z miłości dla mnie i dla moich sióstr i braci – jeszcze bardziej Cię kocham.
Będziemy powtarzać: „Jestem przy Twoim Sercu”
- Jezu, w Twojej drodze na Górę Oliwną
- Jezu, w Twojej modlitwie …..
- Jezu, w Twojej agonii
- Jezu, krwawy pot wylewający
- Jezu, w bolesnym smutku Twojej duszy
- Jezu, osamotniony przez śpiących uczniów
- Jezu, gdy zdrada Judasza tak bardzo Cię boli
- Jezu, gdy w bólu podejmujesz decyzję co do losów świata
- Jezu, gdy akceptujesz wolę Ojca
- Jezu, gdy prosisz o modlitwę
- Jezu, gdy smutna jest Twoja dusza aż do śmierci
- Jezu, gdy cierpisz z powodu ludzkich niewierności
Nie chciałeś być sam ze swoim cierpieniem. Rozumiem to. Choć moje cierpienia są tylko małą kroplą w porównaniu z Twoimi – ja także w chwilach trudnych pragnę mieć przy sobie kogoś bliskiego i dobrego. Dziękuję Ci za moich przyjaciół, którzy mnie wspierają i stają się balsamem na moje rany. Wiem, że to Ty udzielasz ludziom daru łagodzenia ran drugich.

* * * * *

LEKTOR III: - Patrzę na Ciebie, gdy z głośnym wołaniem i płaczem zanosisz gorące prośby i błagania do Ojca, gdyż tylko On może wybawić Cię od śmierci. Mój Potężny, Wszechmocny Panie, Ty, który słowem wykuwasz wieki, Ty, który w dłoniach trzymasz świat cały – w tym cierpieniu i opuszczeniu wydajesz się być bezradnym jak dziecko. Stąd ta prośba o czuwanie, o bycie obecnym przy Tobie.
Proszę, oprzyj swoją umęczoną głowę na moim ramieniu – chcę byś wiedział jak jesteś mi drogi, jak bliski, jak bardzo jestem Ci wdzięczny, jak bardzo Cię kocham. Czuję teraz, jak głębokie łkanie wstrząsa Twoim Ciałem, a bolesne westchnienia raz po raz wyrywają się z Twojej piersi. Wyczuwam mocne i szybkie uderzenia oszalałego przerażeniem Serca. Ono już niedługo przebije ostra włócznia rzymskiego żołnierza. Obejmuję z czułością Twoją głowę i składam serdeczny pocałunek.
Tak bardzo jestem z Tobą w tej męce będącej szczytem Twoich „dni ciała”, czyli życia ziemskiego. I tak bardzo jestem Ci wdzięczny w imieniu wszystkich grzeszników, z których ja jestem pierwszym. Wiem: nienawiść arcykapłanów i starszych ludu, podejrzenia, śledzenie, zarzuty, w końcu dzieło Judasza-zdrajcy, to nie przypadek. Tak krok po kroku Ojciec przygotowywał Cię na dzień w którym współczucie dla grzeszników objawi się w całej pełni, na dzień w którym usprawiedliwisz wielu dźwigając ich nieprawości.
Od tego dnia aż po dziś męka Twoja trwa. Nieustannie bierzesz na siebie nasze zło i palisz je w ogniu przebaczającej miłości.
Tak więc w rzeczywistości, to nie ja pomagam Tobie, lecz Ty pomagasz mnie dopuszczając mnie do tak serdecznej bliskości z sobą.
Kimże jest człowiek przed Boskim Obliczem? Prochem i niczym. A Ty właśnie do takiego człowieka się zniżasz, wchodzisz z nim w bliską relację, aby go podnieść i posadzić na wyżynach niebieskich.
Ta Twoja serdeczna bliskość Panie musi zmieniać, ona kruszy twarde serca, tworzy przestrzeń dla działania Ducha Świętego, uwrażliwia na dobre natchnienia, wyczula na Twoje oczekiwania i mobilizuje do trwania w uwielbieniu.
Będę się cieszyć i radować Tobą, opowiem, co uczyniłeś mej duszy i wszystkie cudowne Twe dzieła rozgłaszać będę.
Panie, proszę, niech strzeże mnie Twoja łaska i dopomaga mi dochować wierności Tobie. Chce być święty, Tobie Mistrzu na zawsze oddany.

* * * * *

JEZUS: - Słyszysz ten hałas u podnóża góry? Widzisz tę wielką zgraję z mieczami i kijami? Posłani są przez arcykapłanów i starszych ludu. Czas Mojego ziemskiego życia zdecydowanie zbliża się do kresu. Czy widzisz kto idzie na ich czele?
- Panie, to Judasz z Kariotu, syn Szymona, ten, który chodził z nami, Twój przyjaciel, zatem nie bój się, on z pewnością stanie po Twojej stronie, obroni Cię przed tą zgrają.
JEZUS: - Jakże się mylisz… ! Judasz jest jednym z Dwunastu, których wybrałem, aby im przekazać pełnię władzy w Kościele i rozesłać na cały świat, by głosili Dobrą Nowinę i czynili nowych uczniów. Niestety, Judasz już nie będzie miał udziału w tych zadaniach. Pocałunek – symbol pokoju, jedności i miłości, w jego wykonaniu stanie się znakiem zdrady.
- Boże, co za ironia!
JEZUS: - Tak, ale i proroctwo. Wprawdzie w tym obłudnym pocałunku ujawni Judasz całą nienawiść do Mnie, (- sięgnij do Księgi przysłów, tam jest napisane: pocałunki nienawidzącego, oznaczają zdradę), ale równocześnie od tego „pocałunku” dzieło wprowadzania pokoju między Bogiem i światem wejdzie w ostatnią decydującą fazę, by dnia następnego osiągnąć swój szczyt.
- Z pewnością to, co uczynił Judasz bardzo zabolało Twoje Serce.
O, gdybyś wiedział jaki sprawiło mi to ból! Ale czy myślisz, że era „judaszów” minęła bezpowrotnie. Nie! Moje Serce, tak bardzo umiło¬wało ludzi i nie cofnęło się przed niczym aż do wyczerpa¬nia i wyniszczenia się, aby udowodnić im swoją miłość. Jako odpłatę za to od większości ludzi odbieram niewdzięczność objawianą przez nieuszanowania, świętokradztwa, oziębłość i pogardę, jaką mi okazują w Sakramencie Miłości, czyli w Eucharystii. Lecz wiele większy ból sprawia mi to, że tak postępują nawet serca Mnie poświęcone.
- Panie, co powinniśmy czynić, aby Cię pocieszyć, aby rozradować Twoje Serce?
Program życia przekazałem wam w Błogosławieństwach. Powinien on być dla moich wyznawców źródłem optymizmu, gdyż na tych, którzy według niego żyją sprowadza szczególne dobrodziejstwo Boże. Ten, kto błogosławieństwa wprowadza w swoje życie sprawia Mi ogromną radość i na nim spoczywa Moja łaska.
Natomiast Moją szczególną prośbę przekazałem wam przez Moją powiernicę, Małgorzatę Marię. Teraz ją powtórzę; ponieważ niewdzięczność i obojętność rani Mnie bardziej niż to wszystko, co wycierpiałem w czasie mojej męki, dlatego bardzo was proszę o wynagrodzenie zanie¬dbań ludzi. Uczynicie to, gdy jak najczęściej przystępować będziecie do Komunii Świętej, zwłaszcza w pierw¬szy piątek każdego miesiąca oraz gdy będziecie uczestniczyć w śmier-telnym smutku, jakiego doświadczałem w noc Wielkiego Czwartku, w Ogrodzie Oliwnym. Czuwanie to zwane Godziną Świętą połączcie z błaganiem o miłosierdzie dla grzeszników. Tak złagodzicie w pewien sposób go¬rycz, którą czułem z powodu opuszczenia przez aposto¬łów, iż musiałem czynić im wyrzuty, że nie mogli czuwać jednej godziny ze mną.

* * * * *

LEKTOR IV: - Dramaturgia wydarzeń Ogrodu Oliwnego sprawiła, że uczniowie zdjęci wielkim lękiem pouciekali. Cóż, pewnie ludzka natura wzięła nad nimi górę, poczuli, że ich własne życie może być zagrożone, zatem postanowili się oddalić. Pewnie jeszcze niezbyt ugruntowana wiara przyczyniła się do tej ucieczki. – zrozumieli, że Ciebie pewnie już nic nie uratuje od śmierci, dlatego chociaż swoje własne życie postanowili ocalić.

* * * * *

Panie, nauczony ich doświadczeniem, nie chcę uciekać. Dlatego proszę o łaskę trwania przy Twoim Boskim Sercu w każdych okolicznościach. Niech to „trwanie” owocuje wzrostem w wierności, zaufaniu i miłości. Poza Tobą nie ma dla mnie życia. W Twoich ranach jest moje zdrowie.
Będziemy powtarzać: - proszę Cię Panie
- o dar wiary jak ziarno gorczycy, bym nie oddalił się od Ciebie w chwilach cierpienia, ani wtedy gdy świat będzie kusił i pociągał.
- daj mi dar wiary, abym się modlił i słuchał jak uczniowie
- abym Ci ufał i pozostał wierny
- abym powracał, gdy grzech w ślepy zaułek mnie zawiedzie
- abym potrafił dziękować, że przywiodłeś mnie aż dotąd
- aby dzięki mojej wierze inni mogli zbliżyć się do Boga
- abym umiał Cię wielbić
- bym widział Cię w każdym człowieku – zwłaszcza w przygniecionym ciężarem życia, choroby, codziennych trosk i bym wtedy nie uciekł
- bym umiał być serdeczny i czuły wobec moich sióstr i braci, pamiętając, że jesteś w nich obecny
- abym nie skupiał się na lęku o moje ciało
- aby troska o zbawienie tych, którzy pogardzają Twoją miłością Panie i odrzucają dar miłosierdzia była moim codziennym zadaniem
- aby we wszystkich okolicznościach życia towarzyszyła mi perspektywa wieczności
Śpiew: ………………………………….
Módlmy się: Wejrzyj na moją nędze i mnie wyzwól Panie, bo miłość Twoja niewypowiedziana, a dar wierności nieprzebrany. Jesteś moim Skarbem, niech więc serce moje będzie zawsze przy Tobie. Amen.
/s.Helena Łukasik/