Godzina Święta

Teksty do wykorzystania podczas Godziny Świętej w pierwszy czwartek miesiąca maja 2021.

Dziękując za miłość

Śpiew: …………………………….

LEKTOR I: - Jak łania pragnie wody ze strumieni,
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!
Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego…,
Miłuję Cię, Panie, Mocy moja,
Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu,
Boże mój, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono!
Wzywam Pana, godnego chwały,

Błogosławi, dusza moja, Ciebie Panie,
i całe moje wnętrze - święte imię Twoje!
Błogosławi, dusza moja, Pana,
i zachowuje we wdzięcznej pamięci wszystkie Jego dobrodziejstwa!
Panie, wierzę mocno, ze jesteś tutaj obecny, że ta kruszyna chleba umieszczona w monstrancji, skrywa Ciebie, niczym nieogarnionego Boga i Pana mojego serca. Wierzę, że z miłości zostałeś ze swoim ludem i dla swojego ludu. Dziękuje za miłość i kocham Cię, lecz proszę, pomnażaj miłość moją.

* * * * *

(będziemy powtarzać: bądź uwielbione)
Serce Jezusa, w którym miłość Ojca odniosła zwycięstwo nad grzechem człowieka,
- Serce Jezusa, w którym Ojciec otacza troską swój lud,
- Serce Jezusa, objawiające nam Ojcowską bliskość Boga,
- Serce Jezusa, kochające nas miłością odwieczną,
- Serce Jezusa, wzywające nas do oddania chwały Ojcu,
- Serce Jezusa, wzywające nas do życia w pokoju z Ojcem i ludźmi,
- Serce Jezusa, rozmiłowane w dzieciach kochających Ojca,
- Serce Jezusa, triumfujące w zmartwychwstaniu,
- Serce Jezusa, darzące nas miłością Boga, Przyjaciela, Pasterza i Brata,
- Serce Jezusa, kochające nas miłością zazdrosną,
- Serce Jezusa, nasz bezcenny skarbie,

(Chwila muzyki refleksyjnej lub chwila ciszy…………….)

* * * * *

LEKTOR II: - Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg i Ojciec nasz, bo lud swój nawiedził i odkupił. Wzbudził nam potężnego Zbawcę, zgodnie z tym, co zapowiedział już od dawna, że nas wyzwoli z ręki naszego nieprzyjaciela – smoka starodawnego?
Łzy stały się dla mnie chlebem we dnie i w nocy, bo winy moje przerosły moją głowę i gniotły mnie jak ciężkie brzemię. Bardzo bolały rany powstałe na skutek własnej mojej głupoty. Zgnębiona była moja dusza i jęczała we mnie.
Ale zaufałem Twemu miłosiernemu Sercu…, i nie zawiodłem się. Ty wyrwałeś mnie z toni ogromnej, z błotnego grzęzawiska. To Ty Panie – krwawa ofiaro grzeszników, ocaliłeś moje życie od śmierci i żywiłeś swym słowem, gdy jego głód odczuwałem.
Wiem, że oczy Pana zwrócone na tych, którzy się Go boją, co ufają Jego łasce.

Tak Panie, myśmy umiłowali ten świat z jego wieloraką pożądliwością. Zraniliśmy Ciebie naszymi grzechami, naszą niewdzięcznością, obojętnością, nieposłuszeństwem, układaniem sobie życia według własnych scenariuszy. Zawiedliśmy miłość Ojcowską. Naszą pychą złamaliśmy Ci Serce.

Bóg czuje się zraniony, gdy nie dajemy Mu miejsca w naszym życiu, gdy Go lekceważymy, boli Go, gdy traktujemy Go jak kogoś niegodnego naszej uwagi i nieustannej pamięci serca. Cierpi, gdy traktujemy Go jak niewartego, by Go każdego dnia słuchać i wchodzić z Nim w dialog. Smutne jest Oblicze Ojca, gdy zapominamy, by Go adorować, wielbić i dziękować Mu za wierną miłość, dzięki której dni nasze dobrami nasyca.
Bóg niewyrażalnie ogromnie zaangażował się w człowieka, a Jezus Chrystus dowodzi całym swoim życiem, nauczaniem, wieczernikową ofiarą, śmiercią i zmartwychwstaniem oraz zesłaniem Ducha Świętego, że do końca nas umiłował. Tymczasem za taką wyjątkową miłość doświadcza lekceważenia, oskarżeń, chłodnej obojętności, letniości, zapomnienia… Te wszystkie ludzkie postawy trafiają jak raniący grot w najczulsze, najbardziej delikatne Serce Boga.
Pomyślmy przez chwilę, jak czuje się Bóg, jak przeżywa to, co niewdzięczny człowiek czyni Największej Miłości… Pomyślę o własnym życiu, o tym, czy swoimi postawami moralnymi nie zasmucam Serca Boga…

(chwila ciszy i zastanowienia….)

LEKTOR III: - Bóg Ojciec cierpi nadal w ludzkim Sercu Syna. Gdy śledzimy z uwagą teksty Ewangelii, właściwie od samego początku Syn Boży cierpiał różne zelżywości zadawane Mu przez niewdzięczny lud. Natomiast w samej męce - od pojmania w Ogrodzie Oliwnym, aż po ostatnie słowa: wykonało się, te strzały zelżywości wypełniły Jego Serce do granic możliwości.
Czy dziś jest inaczej? Czy dzisiaj wszyscy przyjmują Jezusa? Czy słuchają Jego słów? Czy w każdym sercu jest miejsce dla Jego obecności w Eucharystii? Czy Ewangelia jest dla nas rzeczywiście Księgą Życia i Drogowskazem? Czy z miłością przyjmujemy każdego człowieka, z którym On się utożsamia?
Ojciec stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. Sakramenty święte wypłynęły z przebitego Serca Jezusowego. Chrzest jest pierwszym sakramentem na naszej drodze do Boga. Obmywa nas z brudu grzechu i przywracając utraconą w Raju łaskę, łączy nas z całą Trójcą Świętą. W ten sposób nosimy w sobie godność wziętą z Serca samego Boga. Jak musi cierpieć wrażliwe Serce Jezusa, które jest przecież objawionym Sercem Boga, gdy Jego dzieci odkupione Najświętsza Krwią, niewłaściwie korzystając z wolności niszczą w sobie tę nadaną im godność! Jak musi cierpieć, patrząc jak różni niegodziwcy depczą godność swoich ofiar! Jak musi cierpieć, gdy ciągle nieludzko bywa oszpecany Jego wygląd w dzieciach Kościoła! Jak cierpi ciągle na nowo w ciałach i duszach prześladowanych chrześcijan i zabijanych za wiarę w Niego! Jak cierpi w samotnych starcach, próżno wpatrzonych w kwadrat okna, darmo oczekujących odwiedzin własnych dzieci! Jak musi cierpieć…

LEKTOR IV: - Jezu, Mężu boleści oswojony z cierpieniem i wzgardzony, hańba złamała Twoje Serce i sił Ci zabrakło…, czekałeś na współczującego, ale go nie było i na pocieszających lecz ich nie znalazłeś… . Jak przejmujące są skargi Twojego umęczonego Serca, zapisane w Biblii, a które Nowy Testament odnosi do Ciebie, jak i te skierowane do nas przez twoją powiernicę Małgorzatę Marię: „Oto serce, które tak bardzo ludzi ukochało, a które otrzymuje od wielu, nawet od tych szczególnie umiłowanych, tylko oziębłość, obojętność i niewdzięczność”.
Tak, jesteś przez wielu lżony, znieważany, gnębiony na różne sposoby. Jednak Panie, niech pocieszy Twoje Najświętsze Serce zastęp Twoich wiernych czcicieli, rozsmakowanych w Twoim słowie, przyjmujących z miłością dar Eucharystii, uwielbiających Cię w modlitwie adoracyjnej, oddanych Tobie w miłosiernych czynach wobec sióstr i braci, niosących Dobrą Nowinę aż po krańce świata. Niech pocieszy Cię zastęp członków Straży Honorowej stojący przy Twoim Sercu, pragnących wynagradzać Ci to wszystko, czym jest ranione Twoje Serce. Niech radością Twoją będą rzesze kapłanów, sióstr i braci zakonnych poświęconych Twemu Sercu, dla których każdy przejaw życia i działania jest sposobem uwielbiania Ciebie. Niech chwałą Twoją będzie zastęp członków Sercańskiej Rodziny Świeckich z miłością oddanych Twemu Sercu.

(muzyka refleksyjna lub dłuższa chwila ciszy……………………)

LEKTOR IV: - To myśmy zgrzeszyli, to ja zgrzeszyłem. A zatem kara należała się nam, mnie. Inna jest jednak sprawiedliwość Boża.
Psalmista świadomy swej grzesznej sytuacji wołał do Boga: „obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego”. Wyrażenie; „obmyj mnie zupełnie” można rozumieć jako prośbę o obmycie skuteczne, na trwałe. Tymczasem żadne starotestamentalne ofiary nie miały mocy by obmyć człowieka zupełnie z jego winy i oczyścić go z grzechu jego. Trzeba było aby zostały zastąpione przez jedną i jedyną Ofiarę przebłagalną -Twoją Jezu, Ofiarę.
Cierpienie Jezusowe, ta przebłagalna ofiara nie dokonywała się tylko w granicach bólu fizycznego. Jego największe cierpienie, to była agonia duszy i serca niewinnego, które przyjęło na siebie zło całego świata. Jezus stał się grzechem, aby grzech unicestwić. O jakaż głęboka musiała być ta agonia Serca Syna Bożego, udręczonego z powodu grzechów świata. Człowiek potrafił zgrzeszyć, pogrążyć się w otchłani zła, wpaść w czarną dziurę bez wyjścia. Któż mu poda rękę, kto go wyciągnie z dna nieprawości. Mógł to zrobić tylko ktoś niewinny, ktoś bez żadnej skazy, czy zmarszczki, ktoś krystalicznie święty. Darmo by szukać takiego pośród synów tego świata. Mógł tego dokonać tylko On, Jezus, Syn Boży. Tylko On mógł wysłużyć nam przebaczenie biorąc na siebie wszystkie grzechy i pokutując za nie. To Jezusowi, Jego przebłagalnej Ofierze dokonanej we Krwi zawdzięczamy to, że możemy żyć pełnią życia jako szczęśliwe dzieci Boże, że mamy śmiały przystęp do Ojca, że droga zbawienia otwarta. To wszystko zostało nam darowane Jego kosztem. Jesteśmy czyści od Jego Krwi.

(muzyka refleksyjna lub dłuższa chwila ciszy……………………)

LEKTOR V: - „Ojcze mój, dlaczego mnie opuściłeś” – ze ściśniętym sercem słucham Twojego Jezu przejmującego wołania z krzyża. Panie, to niemożliwe, by Ojciec opuścił swego Syna, by obojętnie odwrócił głowę i tego strasznego krzyku nie słyszał!

JEZUS: - Słyszał i cierpiał. O jakże bardzo cierpiał. Jest Bogiem, więc nikt nie jest w stanie pojąć ogromu cierpienia Jego Boskiego Ojcowskiego Serca. - To nie Ojciec opuścił Syna, lecz grzechy ludzkie, które przyjąłem na siebie oddaliły Mnie od Ojcowskiego Oblicza. To dla was Ojciec grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, aby grzesznicy stali się w Nim sprawiedliwością Bożą.
To był największy ból zadany najczystszemu Sercu Syna Bożego. Bo tu nie chodzi tylko o cierpienie fizyczne zadawane ciału lecz przede wszystkim o ból Serca startego odwiecznym wyrokiem Ojca miłującego Swego Syna, ale też zatroskanego o zbuntowane dzieci. Ten, który nie znał grzechu, umiera jako oddalony od Ojca z powodu grzechów niewiernych dzieci Boga. Aż tak się uniżył. Został starty na miazgę, na pył, doszczętnie wyniszczony, gdyż do końca nas umiłował i tak zapłacił za każdego z nas cały dług. Rzeczywiście z tej śmierci życie tryska!
Ojciec obarczył Syna naszą winą – aby nas ułaskawić.
Jezus przyjął śmierć – abyśmy życie mieli.
Zapłacił nasz dług – abyśmy byli wolni.
Wszyscy pobłądziliśmy jak owce, każdy się odwrócił ku własnej drodze, piliśmy bezprawie jak wodę, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Jezus obarczył się tym wszystkim co nas przygniata, oszpeca i od Ojca oddala. Jezus stał się grzechem (lecz nie grzesznikiem – nie miał żadnego osobistego grzechu). Nie było jednak innej możliwości, by odebrać szatanowi jego zdobycz – umiłowane dzieci Ojca. Więc choć sam grzechu nie popełnił, wziął na siebie wszystkie doczesne skutki naszych grzechów, niewierności, buntów, zdrad. To był ciężar, który Go zmiażdżył, starł w okrutnej męce, aż po śmierć. Izajasz powie: „Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć”.
- Jezu, czym zasłużyliśmy na taką miłość Ojca i Twego Serca – miłość bez granic?

JEZUS: - W tym objawiła się miłość, że to nie ludzie umiłowali Boga, ale, że On sam was umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za grzechy przez was popełnione. Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Jego Synu. Panie, uznaję moją nieprawość, a grzech mój jest zawsze przede mną. Z głębokości smutku i osamotnienia wołam do Ciebie ja, grzesznik: zmiłuj się nade Mną Boże w łaskawości swojej. Grzech mój wyznaję Tobie i nie ukrywam mej winy. Obmyj mnie zupełnie z tego co mnie czyni niepodobnym do Ciebie, obmyj mnie z grzechu mojego.

* * * * *
(będziemy powtarzać: nawróć mnie ku Tobie)
- Serce Jezusa, cierpiące z powodu odrzucenia przez ludzi miłości Ojca,
- Serce Jezusa, płaczące nad niewierna Jerozolimą,
- Serce Jezusa, cierpiące z powodu naszej niewierności i niewiary
- Serce Jezusa, wczuwające się w cierpienie Ojca,
- Serce Jezusa, cierpiące z powodu smutnego końca grzeszników,
- Serce Jezusa, bolejące z powodu zrywania przez ludzi Przymierza Chrztu,
- Serce Jezusa, smucące się z powodu zatwardziałości naszych serc i uszu nieskorych do słuchania słowa,
- Serce Jezusa, utrapione letniością naszych serc,
- Serce Jezusa, cierpiące udrękę w Getsemanii,
- Serce Jezusa, przyjmujące na siebie grzechy całej ludzkości,
- Serce Jezusa, ranione nieustannie brakiem naszej wdzięczności,


- Tylko zdecydowane przeciwstawienie się złu i grzechowi, odrzucenie starego człowieka, czyni wierzącego naśladowcą Boga i Jego umiłowanym dzieckiem. Nie zatracajcie wrażliwości. Bądźcie naśladowcami Boga jak umiłowane dzieci i żyjcie w miłości. We Mnie macie nie tylko wzór, ale i moc z jaką działam w każdym, kto ma żywą wiarę. Umiłowałem was pierwszy i samego siebie wydałem za was jako dar i ofiarę dla Ojca. Zgodziłem się być startym na proch, byście wy życie mieli i mieli je w obfitości. Mocą tej ofiary udoskonaliłem was przez cierpienie.
- Odnów nas Boże i rozjaśnij nad nami Twoje Oblicze. Chcę być święty, Tobie mój Mistrzu na zawsze oddany.

JEZUS: - Ojciec usprawiedliwia każdego, kto wierzy w Jezusa – Pośrednika ludzkiego zbawienia. Ci, którzy wierzą Synowi pozostają pod ochroną Najświętszej Krwi i anioł śmierci nie ma do nich dostępu.
- Miej nadzieję w Panu i strzeż Jego drogi. Świętość, to nie bezgrzeszność, lecz przekonanie o własnej nędzy, słabości, złych skłonnościach, ale też pewność obecności Ducha, który uwalnia od miernoty, bylejakości, grzechu. Pozwólcie się odnawiać Duchowi w waszym myśleniu i przyobleczcie się w nowego człowieka, stworzonego zamysłem Boga w sprawiedliwości i prawdziwej świętości.
- Ojciec chce, aby Jego dzieci nieustannie czerpały ze zdrojów zbawienia, dlatego wymyślił Kościół z jego sakramentami, w którym stale Ja jestem obecny i działam dla Jego dobra. Gdy gromadzicie się przy moim Sercu Eucharystycznym, wtedy Ja składając bezkrwawą Ofiarę wypraszam miłosierdzie Ojca dla świata. Gdy klękacie u kratek konfesjonału wyznając swoje grzechy, wtedy w waszym życiu dokonuje się uobecnienie przebaczenia, oczyszczenia, które raz jeden dokonało się na krzyżu. Szczęśliwi, których droga nieskalana, którzy postępują według Prawa Pańskiego. Szczęśliwi, którzy zachowują Jego upomnienia, całym sercem Go szukają.

(muzyka refleksyjna lub dłuższa chwila ciszy……………………)

LEKTOR VI: - Dusza moja wyczekuje Pana, On jest moją pomocą i tarczą.
W Nim przeto raduje się moje serce, ufam Jego świętemu imieniu.
Niech nas wszystkich ogarnie łaska Twoja Panie,
według ufności pokładanej w Tobie!
Wyświadczyłeś nam miłosierdzie, puszczając w niepamięć wszystkie nasze grzechy, zatapiając je w głębokościach morza. Usunąłeś nasze nieprawości jak chmurę i nasze wykroczenia jak obłok.
Rzeczywiście godzien jesteś Panie, nasz Boże odebrać chwałę, cześć i moc… opowiem wszystkim Twe cudowne dzieła…
W Tobie raduje się nasze serce, ufamy Twemu świętemu imieniu.
Niech nas ogarnie łaska Twoja Panie, według ufności pokładanej w Tobie!
Ty na to dałeś swoje przykazania, by pilnie ich przestrzegano.
Oby moje drogi były niezawodne w przestrzeganiu Twych ustaw!
Wtedy nie doznam wstydu, gdy zważać będę na wszystkie Twe przykazania.

Miłuję Cię, Panie, Mocy moja,
Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu,
Boże mój, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono!
Tyś jest Panem moim; nie ma dla mnie dobra poza Tobą.
Odrzucam grzech i wybieram Ciebie, jako Pana i Zbawiciela mojego.
I proszę; strzeż mnie jak źrenicy oka, w cieniu Twych skrzydeł mnie ukryj.

Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek!
Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj,
bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca i Pan mojego życia,
w Tobie mam zawsze nadzieję.

Śpiew na zakończenie ………………………..
s.Helena Łukasik